Czytelnia

Głos a sprawy brzucha

Głos a sprawy brzucha
Nie mówimy za pomocą brzucha. W anatomii i fizjologii raczej nie kojarzy się jamy brzusznej z mową czy śpiewem. Pojawia się ona w kontekście produkcji dźwięków - mówi się o niej mając na myśli mięśnie oddechowe i przeponę – mięsień oddzielający jamę brzucha od klatki piersiowej, które są niezbędne do oddychania i emitowania głosu.

Skąd zatem takie połączenie?

Zdaje się, ze żyjemy w czasach, gdy stan narządów w naszym brzuchu wpływa znacząco na komfort naszego życia, a nawet na zdrowie całego organizmu. Plaga nadwagi, otyłości oraz chorób narządów leżących w jamie brzusznej jest coraz bardziej widoczna.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu zagadnieniu dojdziemy do tego, że komfort brzuszny to także komfort wydobywania dźwięków. Bo cała masa mięśni okalająca jamę brzuszną i tułów jest nam potrzebna do wydobywania dźwięków. To aktywna, wymagająca dobrej sprawności i elastyczności mięśni praca. I luzu, komfortu, braku zbędnych napięć. Gdy ściska nas żołądek, męczy zgaga, mamy problemy jelitowe ciało koncentruje się na tych problemach i obronie przed bólem. Zaczynamy działać siłowo, zaciskamy krtań, nadwyrężamy struny głosowe, ponieważ nie mamy właściwej kontroli nad tym obszarem ciała, przez co także nasz oddech nie jest taki, jak powinien być. Często nawet nie mamy ochoty się odezwać, a co dopiero mówić czy śpiewać.

Wpływ „sprawy brzusznej” na narząd głosu

Niektóre choroby (i przyjmowane w związku z nimi leki) jak np. refluks pośrednio wpływają na narząd głosowy i jakość głosu podrażniając śluzówki, zmuszając organizm do zwiększonej produkcji śluzu. Dodatkowe efekty dźwiękowe w postaci chrypki, załamań głosu, zmiany barwy, szybkie męczenie się głosu– gwarantowane. Z chorobami otrzymujemy znaczne obciążenie dla całego organizmu. A uznając, że głos jest częścią większej całości, nie można tego pomijać. W pakiecie z tym schorzeniami często pojawiają się także inne niekorzystne dla krtani zjawiska:

  • pokasływanie,
  • odbijanie,
  • pieczenie,
  • zgaga,
  • cofanie się kwaśnej treści do przełyku,
  • wzdęcia, gazy,
  • uczucie pełności,
  • nudności,
  • wymioty,
  • problemy z migdałkami,
  • bóle, podrażnienie gardła,
  • konieczność odchrząkiwania gęstej wydzieliny,
  • zmiany i stany zapalne w krtani,
  • suchość w ustach,
  • zaleganie śluzu w gardle,
  • spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła
  • kaszel,
  • osłabienie,
  • zmęczenie organizmu,
  • brak siły fizycznej,
  • drażliwość,
  • nerwowość,
  • obniżony nastrój,
  • depresja,
  • częstsze choroby i infekcje,
  • zapalenie ucha i zatok,
  • obniżona odporność organizmu.

Wszystko to przyczynia się do powstania nawyków niekorzystnych dla krtani i emitowania dźwięku. Związane są one z zaciskaniem krtani, zablokowaniem głębokiego oddechu, niekontrolowaniem napięcia mięśniowego podczas podpierania dźwięków.

Poza tym wielu dolegliwościom towarzyszy brak komfortu psychicznego, stres, zamknięcie się w sobie, izolacja społeczna, które powodują, że chowamy głos głęboko w ciele, zaciskamy gardła, krtanie, spłycamy oddech, ograniczamy używanie głosu. Głos może stać się matowy, cichy, mało dźwięczny, załamywać się często.

Jakie problemy i choroby mogą wpływać na głos i produkcję dźwięków?

  • refluks żołądkowo – przełykowy,
  • stany zapalne błon śluzowych układu pokarmowego,
  • nieżyt żołądka,
  • częste męczące biegunki,
  • uporczywe zaparcia,
  • choroby jelit – np. jelito nadwrażliwe, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna;
  • stany zapalne dróg żółciowych i trzustki,
  • guzy, polipy w układzie pokarmowym,
  • nietolerancja glutenu,
  • nietolerancja laktozy,
  • alergie pokarmowe,
  • kandydoza - candida albicans,
  • zniszczenie flory bakteryjnej,
  • otyłość, zwłaszcza otyłość brzuszna,
  • zatrucia pokarmowe,
  • niestrawność,
  • błędy dietetyczne.

Poza tym niektóre choroby organizmu jak np. anemia, cukrzyca, niedoczynność tarczycy mogą powodować różnego rodzaju nietolerancje pokarmowe, powodować trudności w przyswajaniu składników odżywczych, powodować problemy z układem pokarmowym i trawieniem. Dodać należy także wyniszczające układ pokarmowy i cały organizm zaburzenia odżywiania – anoreksja, bulimia.

Dlaczego tak się dzieje?

Niestety w większości sami jesteśmy sobie winni. Trzeba podejść do sprawy uczciwie. Jest to skutek naszych błędów, pośpiechu, codziennego stresu, braku czasu na odpoczynek, braku czasu, by choroby przechorować, a nie przechodzić.

Ale nie tylko my. To także skutek działań producentów żywności, którzy dążą do oszczędności w produkcji. Stosowanie sztucznych wypełniaczy, konserwantów, tańszych zamienników (np. syropu glukozowo-fruktozowego) , dużej ilości środków, które przedłużają czas przydatności do spożycia. Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na jedzenie produktów z własnego ogródka czy jajek od hodowanych przez siebie kur. Spożywamy żywność, która jest wysoko przetworzona, pozbawiona większości składników odżywczych i napakowana chemią, genetycznie zmodyfikowana. Fast- foody to także jeden z głównych winowajców.

Taki sposób odżywiania i to, co jemy odbija się na stanie jelit i innych narządów układu pokarmowego. Dodajmy do tego zatrucie środowiska, zwiększającą się ilość smogu w miastach, nasze nałogi– głównie palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, picie zbyt dużej ilości kawy, nadmiar cukru, soli i słodyczy w diecie, ogólny brak umiaru w jedzeniu, objadanie się, zajadanie smutków (problemy emocjonalne, brak bliskości, czułości, stresy odreagowujemy jedząc). Problemów w takiej sytuacji trudno uniknąć.

Do listy winowajców należy także dopisać zmieniające się mody na diety, w których ogranicza się część niezbędnych składników na rzecz zwiększenia innych, nadużywanie antybiotyków, które niszczą naturalną florę bakteryjną, stosowanie dużych ilości tabletek przeciwbólowych, które źle wpływają na stan żołądka i układu pokarmowego (łatwiej wziąć tabletkę na ból głowy niż pójść na krótki spacer i pooddychać głębiej) oraz brak ruchu (zmniejsza perystaltykę jelit).

Co zrobić?

Wprowadzić zmiany. Przyjrzeć się sobie, stylowi życia, obserwować, eliminować.

Świadome odżywianie

Ty decydujesz co i jak jesz. Wymówki są świetne – wiem coś o tym. Brak czasu to nie jest wytłumaczenie. Każdy z nas ma go tyle samo. Od nas zależy, jak i na co go spożytkujemy. To, co teraz jemy, wpłynie na to, jak się czujemy i w jakim stanie będą nasze ciała za pięć, dziesięć i pięćdziesiąt lat. Decyzja, a potem dyscyplina i konsekwencja. Wpadki będą się pewnie zdarzać, ale najważniejsze, by dalej trwać w swoim postanowieniu.

Rozsądna dieta –dostosowana do stanu zdrowia, aktywności. Dieta rozumiana jako sposób odżywiania, na całe życie. nie odchudzająca (tak tylko w przypadku otyłości, nadwagi), Taka, która odżywia, daje siłę, dostarcza niezbędnych składników.

Unikanie laktozy i glutenu, jeśli występują objawy nietolerancji lub alergii. Wiele wskazuje na to, że to będzie przypadłość charakterystyczna dla czasów, w których żyjemy.

Warto się skonsultować z lekarzem, dietetykiem co możemy jeść, jeśli chorujemy na chory układu pokarmowego, anemię, cukrzycę, niedoczynność tarczycy, mamy alergię.

Jak najmniej przetworzonych produktów, cukrów prostych, konserwantów, sztucznych wypełniaczy, zamienników.

Unikanie fast-foodów.

Bardziej korzystne jest spożywanie produktów sezonowych (a więc wtedy, gdy jest ich pora dojrzewania i zrywania) i lokalnych (takich, które nie przebywają tysięcy kilometrów zanim trafią do sklepu).

Dbanie o to, by nie przeciążać układu pokarmowego zbyt dużą ilością jedzenia. Umiar, czasem nawet uczucie delikatnej sytości niż przejedzenia.

Jedzenie zgodnie z potrzebami własnego ciała, dostosowane do codziennych aktywności. Dla mnie na przykład bardziej korzystne jest spożywanie trzech większych posiłków, z większą przerwą pomiędzy nimi (4-5 godzin) niż pięciu – sześciu małych (co 2-3 godziny), które zaleca większość dietetyków, trenerów personalnych, a nawet lekarze często powtarzają, że tak lepiej.

Od czasu do czasu warto zrobić sobie dzień z mniejszą ilością jedzenia, niekoniecznie post, chyba, że lubicie i możecie stosować. Można jeść lżejsze produkty, zastosować monodietę (np. opartą na kaszy jaglanej).

Wspierać się ziołami. Herbaty, mieszanki odpowiednio dobrane pomagają nam trawić i/ lub przetrwać trudniejsze chwile.

Odkwaszać organizm np. zaczynając dzień od szklanki ciepłej wody z cytryną i miodem.

Pomogą także rozsądne ilości błonnika, warzyw i owoców – ile, to zależy od indywidualnej tolerancji organizmu.

Kiszonki – jak najbardziej, te domowe, samodzielnie zrobione. Kapusta kiszona, nie sztucznie kwaszona. Podobnie ogórki, buraki, sok z buraków itp.

Naturalne fermentowane produkty mleczne takie jak kefir, maślanka, jogurt (może nie bezpośrednio przed pracą głosem i w jej trakcie :) )

I najważniejsze - zwolnienie tempa jedzenia i zadbanie o okoliczności, w jakich spożywamy posiłki (bez smartfonów, tabletów, rozmów telefonicznych) również służy naszym żołądkom i jelitom.

Leczenie chorób

Jeśli występują wspomniane objawy – warto odwiedzić lekarza, podjąć leczenie. Nie ma sensu się leczyć samodzielnie, jeśli kolejne leki z apteki, zioła nie przynoszą poprawy. Możemy tylko pogorszyć swój stan.

Ruch, odpoczynek i relaks

Więcej ruchu, aktywności, odpoczynku, snu, czasu na relaks. Będę to powtarzać (także sobie) do znudzenia.

Odpuścić sobie

Mniej obowiązków, więcej asertywności w codziennym życiu, w pracy. Mniej perfekcjonizmu, a więcej radości, luzu i szczęścia.

Świat naprawdę nie zawali się, jeśli czasem odłożymy coś na później i odpoczniemy nie zrobimy tego, co nie jest sprawą życia i śmierci.

Zaufanie do siebie

We wszystkim tym – słuchanie siebie i swojego ciała, obserwacja, analiza, uważność, bycie „tu i teraz”.

Powodzenia!

Ps. Sprawdź także Przepisy pełne zdrowia

 

Głos i praca nad nim to moja pasja. Zajmuję się emisją i psychologią głosu, terapią zaburzeń głosu oraz prawidłową wymową i doskonaleniem dykcji. Odkrywanie własnego głosu i praca nad nim to fascynująca podróż, do której gorąco zapraszam. Nigdy nie jest za późno.