Błogosławiona cisza

Autor: Sylwia Prusakiewicz-Kucharska
Gdy narząd głosu choruje, to właśnie cisza okazuje się być najlepszym lekarstwem. Jest to jednak czas niełatwy, bo zakaz wydobywania dźwięków nie tylko utrudnia życie rodzinne i zawodowe, ale uniemożliwia pełną autoekspresję. Zostajemy odcięci od możliwości wyrażania siebie, swoich uczuć i myśli poprzez dźwięk. Zaczynamy funkcjonować zupełnie inaczej niż dotychczas. I choć możemy odczuwać złość, to spójrzmy na ten okres zdrowienia jako czas, w którym możemy zyskać cenne doświadczenie.

„Spędzanie czasu w ciszy poszerza świadomość osobistą i duchową. Dajesz sobie czas na zastanowienie się nad swoimi intencjami i zaplanowanie działania, które umożliwi ci spełnienie twoich pragnień. Cisza wzmacnia wszystkie doznania zmysłowe. Skłania do zwrócenia większej uwagi na swoje emocje, doznania fizyczne oraz na to, co widzisz”. M. Alvarez

Świat nagle wygląda inaczej. Z konieczności nasza uwaga kieruje się bardziej ku temu, co dzieje się w naszym ciele, w naszym wnętrzu. Możemy zacząć odczuwać wyraźniej, usłyszeć i zobaczyć więcej niż dotychczas. Zauważyć to, co do tej pory pomijaliśmy. Stajemy twarzą w twarz z samym sobą. Widzimy wyraźniej, doceniamy świat dźwięków. Trudno jest zignorować fakty, które odkrywamy w czasie regeneracyjnego milczenia.

Możemy zaobserwować, jakie uczucia, myśli, schematy postępowania, wzorce zakodowane w mózgu mogły przyczynić się do powstania choroby. Jeśli odkryjemy te mechanizmy, uświadomimy sobie ich znaczenie i to, jak wpływają na oddech, dźwięk, swobodę emitowania głosu – mamy szansę je zmienić.

„Wyobraź sobie, że twoje ciało jest niczym szereg światełek ostrzegawczych, sygnalizujących rejony, w których występują niepokojące objawy i należy zwrócić na nie szczególną uwagę. Komu z nas nie zapaliło się to irytujące światełko z benzyną? Zawsze włącza się w niewłaściwym czasie i denerwuje nas podczas jazdy samochodem, aż w końcu bak robi się tak pusty, że silnik chodzi już niemalże tylko na oparach. W podobny sposób, jeśli jakiś obszar naszego życia jest „pusty” lub nadmiernie obciążony, dana część naszego ciała zacznie dyskretnie dawać nam do zrozumienia, zacznie mruczeć, a nawet wrzeszczeć z udręki.” M.L. Schulz

Choroba bywa posłańcem. Przynosi wiadomości. Pokazuje, co zrobiliśmy źle, co trzeba zmienić, poprawić, by sytuacja się nie powtórzyła. Pozwala nam spojrzeć na swoje życie i zrewidować cele, priorytety, nawyki. Jeśli wykorzystamy ten czas ciszy i wyciągniemy wnioski, możemy uniknąć problemów z głosem w przyszłości. Wyłączyć autopilota, który doprowadził krtań do choroby.

Choroba uczy większej wrażliwości na sygnały ciała, te pierwsze delikatne symptopmy. Wyostrza naszą wrażliwość, dzięki czemu szybciej reagujemy, gdy zapala się światełko ostrzegawcze.

Jeśli właśnie teraz musisz milczeć, zobacz, co dobrego z tego wynika?

Co chce Ci przekazać ciało poprzez chorobę?

Czego zabrakło dotychczas w Twoim życiu? Jakie obszary zostały zaniedbane?

Czego potrzebujesz? O czym zapominasz?

Jakie nawyki, także nawyki myślowe doprowadziły do tego stanu?

Co możesz zmienić w swoim życiu, by nie dopuścić do powrotu choroby?