Krótko o głosie

Intencja, czyli osiągnąć dźwiękowy zamiar

Sylwia Prusakiewicz-Kucharska

Sylwia Prusakiewicz-Kucharska

Intencja to nasz zamiar, cel, motyw działania i w efekcie myśl uruchamiająca kolejne elementy emisyjnego łańcucha. Bo kiedy wiem, w jakim celu otwieram usta, by wydobyć dźwięk cały proces zachodzi bez większych problemów. Jeśli mój głos ma dać pocieszenie, zabrzmi inaczej niż wtedy, gdy motywuje mnie złość. I nie tylko barwa głosu będzie efektem tego, jaka jest intencja, ale optymalny i zdrowy przebieg emitowania dźwięków, z najlepszym możliwym efektem.

Ciało, w którym zlokalizowana jest krtań, które mówi, śpiewa i wyraża, podlega kontroli wyższych ośrodków mózgowych. To one rozpoczynają i nadzorują przebieg mówienia, śpiewania i odbierania dźwięków. Zamiar pobudza układ nerwowy, który kieruje impulsy do poszczególnych części naszej głosowej maszynerii. Ważna jest zatem nasza myśl i świadomość tego, że jeżeli nie chce mi się dziś mówić czy śpiewać, to efekt dźwiękowy będzie zgodny z tą myślą, która zaistniała w głowie. Jeśli moją intencją nie jest komunikowanie się z innymi, to impulsy płynące z mózgu do poszczególnych narządów mowy będą obrazowo mówiąc „leniwe”, pozbawione entuzjazmu, radości i efekt dźwiękowy będzie marny.

Byśmy mogli w pełni mówić i śpiewać musi zaistnieć najpierw potrzeba, chęć. Bo gdy jej nie ma dźwięki pozbawione są mocy, pięknej barwy, uchodzi z nich para. Nie ma w nich energii, a ich emitowanie staje się bolesne, męczące. Bez intencji nie ma przepływu dźwięku (o którym pisałam wcześniej). Pozostaje walka o dźwięk, który wypychamy z ciała wbrew temu, co w głowie.

Gdy mamy jasny cel, motyw, chęć, gdy wiemy po co zaberamy głos, to ciało naturalnie reguluje wszystkie funkcje, które muszą zaistnieć, by powstał dźwięk. Ciało otwiera się, pobiera powietrze, kanał głosowy tworzy przestrzeń dla dźwięków, narządy artykulacyjne czekają w gotowości, by falę dźwięku zamienić w słowa. Dźwięk popłynie bez wysiłku, gdyż cała wewnętrzna maszyna przygotowana jest do pracy. Nie ma chaosu, zastanawiania się co muszę zrobić dalej. Po prostu dzieje się to, co ma się dziać, czym kierują impulsy z mózgu dochodzące do ciała.

Gdy pojawia się lęk, trema, nie ma w nas chęci mówienia, śpiewania nic samo się nie dzieje. Zaczynamy kombinować, jak otworzyć spięte ciało, jak poradzić sobie z przerażeniem, które odbiera głos czy jak wydobyć dźwięk, bo trzeba. To jakbyśmy chcieli otworzyć drzwi zamknięte na kłódkę. Szarpiemy się, siłujemy,, trochę udaje się je otworzyć, ale zaraz się zamykają, a my tracimy siły. Nie o to chodzi.

Zanim zaistnieje dźwięk, musi zaistnieć potrzeba, która otwiera ciało dla dźwięku. Nasza intencja to klucz, który je otwiera. Ciało podczas emitowania dźwięków ściśle współpracuje z głową. Gdy jest w nas potrzeba, chęć, pragnienie to technika w dużej części dzieje się sama, automatycznie ponieważ potrafimy wydobywać dźwięki od pierwszych chwil po narodzeniu.

Ale też nie jest tak, że jeśli się nie chce mówić czy śpiewać, to wszystko stracone. Można w sobie poszukać tej potrzeby komunikowania, odkryć, dlaczego jest mała lub jej brakuje. Można pracować nad swoim nastawieniem, oswojeniem tremy, pojawiających się lęków. Trzeba uczyć się tego, by myśl łączyć z ciałem i pozwolić im działać. Odpuścić krytyczne myślenie, skupianie się na sobie, a bardziej na celu. Dobrze jest wiedzieć o jaki efekt nam chodzi, do kogo, po co, dlaczego kierujemy dźwięki, gdy zaczynamy lekcję, wykład, przemowę lub wychodzimy na scenę. Dzięki temu możemy odczuć przepływ dźwięku przez ciało, niezwykłą swobodę w emitowaniu głosu.

Głosy puste, pozbawione energii, ciche, słabe, pozbawione charyzmy, siły oddziaływania to często głosu wydobywane bez konkretnej intencji, bez wcześniejszego zastanowienia, wynikające z wewnętrznego chaosu, nieuporządkowania słów, wiedzy w głowie, nieprzygotowania. Dlatego zaczynaj od "dlaczego", gdy chcesz, by Twój głos, Twoje słowa rezonowały w sercu drugiej osoby i pozostawiły w nim ślad.

Twój indywidualny plan pracy i program rozwoju głosu

Zobacz