Emisja głosu

Otwórz buzię – to nie takie proste

Sylwia Prusakiewicz-Kucharska

Sylwia Prusakiewicz-Kucharska

Nieodzownym elementem dobrej i zdrowej techniki głosowej jest odpowiednie otworzenie ust, luźne opuszczenie żuchwy, które pomaga również w otworzeniu gardła i rozluźnieniu krtani. Z tym luzem mamy jednak najwięcej problemów. Niektórzy potrafią doświadczyć go tylko w stanie alkoholowego upojenia. Dlaczego tak się dzieje? Alkohol rozluźnia ciało tak mocno, że znikają napięcia – także w „zawiasach”, czyli w stawie skroniowo- żuchwowym. Luzu pojawia się jednak zbyt dużo, stąd niewyraźna i bełkotliwa mowa. Nie o to nam chodzi, gdy chcemy dobrze śpiewać i mówić.

Otwórz „paszczę”– czasem nie wychodzi

Samo otworzenie buzi nie gwarantuje nam jeszcze wyemitowania dźwięku najlepszej jakości. Choć brzmi to niewiarygodnie - często robimy to nieprawidłowo, gdy chcemy wydobyć dźwięk. O ile we wczesnym dzieciństwie nie mamy z tym problemów, o czym świadczą choćby głośne i przenikliwe dźwięki, to już w wieku kilku, kilkunastu lat i w dorosłym życiu nasze szczęki się zaciskają albo nie pozwalają nam na swobodne ruchy góra – dół.

Przeszkodą dla dźwięku i bezbolesnego jego emitowania jest nie tylko typowy szczękościsk, ale także wyuczona niestaranność i lenistwo artykulacyjne.

Na tę drugą przypadłość pomoże uświadomienie sobie swoich nawyków, praca z logopedą, odpowiednie masaże, ćwiczenia rozluźniające oraz gimnastyka usprawniająca narządy mowy i korekta wymowy.

Pierwsza – czyli szczękościsk, to poważniejszy problem. Nie tylko estetyczny, dźwiękowy. Może powodować dysfunkcje w stawie skroniowo – żuchwowym i niemiłe, a nawet bolesne objawy.

Gdy mówimy o szczękościsku mamy na myśli brak możliwości oddalenia od siebie dolnego i górnego łuku zębowego, występujący stan napięcia między szczękami i/lub zablokowanie krążka w obrębie stawu skroniowo -żuchwowego, co powoduje, że trudno nam otworzyć buzię szerzej, a artykulacja odbywa się z zaciśniętymi zębami. Towarzyszy temu stan napięcia mięśni żwaczy.

Z drugiej strony sztuczne i siłowe otwieranie żuchwy jak najmocniej się da – „bo tak trzeba”, daje efekt przeciwny. Kwadratowa i kanciasta artykulacja, nienaturalne ruchy twarzy, zaburzona, sztuczna wymowa, fałszywie brzmiący i stłumiony głos – to również boli. I mówiącego/ śpiewającego, i tych, którzy słuchają.

Pomiędzy tymi skrajnościami znajduje się stan optymalny, czyli takie opuszczenie żuchwy, które pozwala nam jednocześnie otworzyć także krtań i zapobiega jej zaciskowi. Chodzi o swobodę, o stan, gdy żuchwa opada i cofa się lekko, ale nie jest to ruch maksymalny. Otwarcie gardła, które jest warunkiem dobrego brzmienia, naturalnego wydobywania się dźwięków z ciała zależy od tego, na ile potrafimy swobodnie (!) opuścić żuchwę. A zadanie to - jak pewnie wiele razy się przekonaliście - nie jest takie łatwe. Gdy otworzysz żuchwę i szczękę, a dwa złączone ze sobą palce – wskazujący i środkowy – umieszczone poziomo wejdą między nie swobodnie, jest dobrze. Jeśli jednak się siłujesz, by palce tam umieścić, gdy włożone czują, jak je nagryzasz – obserwuj swoją żuchwę. Prawdopodobnie nie opuszczasz jej prawidłowo i w zbyt małym zakresie.

Tylko niektóre głoski wymagają kontaku zębów ze sobą

W naszym języku istnieje grupa głosek, która wymaga zamknięcia zębów (ale nie ich zacisku) podczas artykulacji. Są to głoski tzw. dentalizowane trzech szeregów: syczące s, z, c, dz, szumiące sz, ż, cz, dż i ciszące ś, ź, ć, dź. Pozostałe wymawiamy bez domykania zębów. W przypadku nadmiernego zaciskania szczęk, głoski te oraz pozostałe artykułowane są wraz z silny zaciskiem zębów, napięciem żwaczy. Szczególnie widoczne i słyszalne jest to podczas realizacji samogłosek – ich prawidłowa wymowa wymaga większego lub mniejszego opuszczenia żuchwy i uchylenia ust.

Dlaczego mamy z tym problemy?

Poza przypadkami, w których występuje nadmierny skurcz mięśni, dysfunkcje w obrębie stawu, skrócenie wędzidełka czy bruksizm (zaciskanie, zgrzytanie zębami) mamy do czynienia ze złymi nawykami, niewiedzą, reakcją na codzienny stres czy traumatyczne wydarzenia. Przyczyniają się do tego również zmęczenie, niewyspanie, codzienny pośpiech, rozwój technologii, które zastępują słowo mówione pisanym.

Problem zaciskających się szczęk spowodowany może być również przez zaburzenia postawy, wady zgryzu, wyrastające zęby mądrości, choroby układu nerwowego, urazy i wypadki.

Emocje, komunikacja i żuchwa

Nie bez znaczenia jest tu również podłoże psychologiczne. Żuchwa to miejsce, które reguluje stopień, w jakim pozwalamy sobie na wyrażanie siebie, uczuć, obnażanie się przed innymi za pomocą dźwięków ( w głosie słychać nasze stany emocjonalne, odbijają się myśli i nasza życiowa postawa). To ona wraz z gardłem doskonale hamuje płacz, powstrzymuje złość, krzyk, gniew. Zaciśnięta sprawia, że głos jest mniej wyraźny, słyszalny, pozbawiony naszego indywidualnego śladu tworzonego przez barwę, wysokość, natężenie dźwięków - dzięki czemu nie wyróżniamy się w tłumie. Lęk przed tym, jak ocenią nasz głos i nas inni w sytuacji publicznego wystąpienia, trema, brak umiejętności wyrażania własnej opinii – to również dobre podłoże dla wytworzenia się zacisku mięśni oraz zamknięcia ust i krtani. Jeśli nasze życie wypełnione jest zadaniami, brakuje nam asertywności, czasu dla siebie, czasu na odpoczynek, relaks, sen, działalność twórczą (np. hobby, pasje), to również istnieje możliwość, że będziemy te braki odreagowywali przez zaciskanie zębów nie tylko w nocy, ale również w ciągu dnia.

Gdy otwierasz buzię szeroko, opuszczasz żuchwę pozwalasz dźwiękom płynąć z głębi ciała. Te dźwięki wypełnione są Tobą, naładowane Twoimi emocjami, przesycone Twoimi przeżyciami.
Boimy się tego, bo tak wiele i tak łatwo można z głosu odczytać. Nie chcemy czasem tego pokazać, dlatego tylko trochę otwieramy żuchwę. I tylko trochę brzmimy jak my.

Również to, że nie lubimy swojego głosu, nie akceptujemy siebie powoduje, że zaciskamy szczęki. Nie chcemy go słyszeć, obawiamy się krytyki. Mówimy, śpiewamy mało i rzadko, rzadko rozmawiamy z innymi, przez co mięśnie nie otrzymują odpowiedniego treningu.

Skutki zaciskania szczęk

Bywają bolesne. I w wymiarze fizycznym (bolą zęby, staw, głowa) i psychicznym (cierpimy, gdy nie możemy wyrazić siebie, lęk przed wyrażaniem, słaby głos nie pozwalają nam realizować planów). Zaciśnięty aparat dźwiękowy utrudnia lub uniemożliwia wydobywanie dźwięków. Nie tylko tych, o których marzymy, ale tych, które są znane, tych, które są nasze, które wynikają z budowy krtani. Zacisk i stan napięcia nie pozostają bez wpływu na nasz oddech, zwłaszcza podczas emitowania dźwięków. Głos staje się słaby, wydobywamy go z wysiłkiem, mówienie i śpiewanie po prostu boli. Głos nie może odpowiednio rezonować i wzmacniać się w ciele, traci swoją siłę, zmienia się jego barwa. Wielką trudność sprawia nam wyraźna artykulacja. Częściej łapie nas przeziębienie lub infekcje atakują gardło i krtań – to również nie sprzyja chęciom, by wydobywać dźwięki.

Jak sobie radzić?

Pierwszym krokiem jest znalezienie przyczyny – tego, co prowadzi do zacisku żuchwy i krtani. Ponieważ podłoże problemu bywa poważne, w wielu przypadkach potrzebna jest konsultacja z lekarzem stomatologiem, ortodontą, chirurgiem szczękowym, fizjoterapeutą. Gdy słyszysz trzaskanie w stawie, przeskakiwanie lub odczuwasz ograniczenie ruchomości stawu skroniowo-żuchwowego, albo pojawi się duży ból w okolicy stawu, wysoka temperatura – oddaj się w ręce lekarza.

Samodzielne działania możesz podjąć tylko wtedy, gdy nie występują te objawy.

Jeśli podejrzewasz, że jest to nawyk – zacznij obserwować kiedy, w jakich sytuacjach zaciskasz zęby. Może zła postawa, długie godziny spędzane w pozycji siedzącej przyczyniają się do bólu i napięcia. Może mówienie z małym otwieraniem ust jest Twoja cechą rodzinną, osoby z Twojego otoczenia, bliscy również tak mówią, może to skutek naśladowania kogoś, kogo podziwiasz? Może nawykowo podpierasz ręką brodę, dociskając do siebie górne i dolne zęby albo często rozmawiasz przez telefon trzymając go między uchem a barkiem.
Jeśli tak, zacznij delikatnie ćwiczyć narządy mowy. Masuj żwacze, naucz się odróżniać stan ich napięcia (połóż dłonie na policzkach, w okolicy uszu i żuchwy, zaciśnij zęby – poczujesz jak się napinają) i rozluźnienia. Gdy tylko odkryjesz, że po raz kolejny w ciągu dnia się zaciskają – świadomie je rozluźnij. Ziewaj, naśladuj przeżuwanie z otwartymi ustami (tylko w kierunku góra- dół), masuj „zawiasy”. Mów głośno i wyraźnie nawet do siebie, szeroko otwierając usta. Będzie w tym trochę przesady, która pobudzi mięśnie do bardziej energicznej pracy.
Pomogą Ci także logopeda i fizjoterapeuta – wyłapią i odpowiednimi działaniami skorygują Twoje nawyki, które powodują problem.

Gdy zaobserwujesz, że nie opuszczasz dobrze żuchwy wskutek lenistwa – zacznij używać mięśni w nieco większym zakresie. Codziennie masuj mięśnie twarzy (głaskanie, opukiwanie, rozcieranie), rób śmieszne miny, krok po kroku staraj się o więcej energii artykulacyjnej i większe opuszczanie żuchwy. Ćwicz prawidłową wymowę samogłosek, łam język, mów wyraźniej, dokładniej, przesadnie wyraźnie, czytaj na głos, jakbyś występował na scenie.
Skonsultuj się z logopedą, który pozna dokładnie Twoje problemy i nauczy Cię odpowiednich ćwiczeń.

Jeśli podłożem jest stres, pośpiech – zwolnij. Nie ma innego lekarstwa. Żuchwa będzie reagować na to, czego doświadczasz, ćwiczenia motoryczne nie przyniosą efektów, gdy nie nauczysz się radzić sobie ze stresem. Czas na oddech, spokój powoduje, że połowa problemu znika jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wypracuj swój sposób radzenia sobie z napięciem i daj sobie czas na nudę, głębszy oddech, odpoczynek od codziennego maratonu.

Może jesteś niewyspany/ niewyspana i wtedy napięcie w żwaczach rośnie. Rozwiązaniem jest sen. Nie jednorazowe wyspanie się, ale dbanie o to, by go nam nie brakowało codziennie. Pamiętam, jakie trudności sprawiała mi żuchwa w pierwszych miesiącach po urodzeniu pierwszego dziecka. Niedosypianie, zmęczenie, sen przerywany, napięcie wynikające ze zmęczenia – odczułam to boleśnie właśnie w tej części mojego ciała.

Czujesz blokadę, ból, coś hamuje Twoje ruchy? Skąd się biorą? Może tkwią w Twoim ciele od lat. Może to efekt doświadczeń, przykrych wydarzeń? Może ktoś swoimi słowami, zachowaniem zamknął Ci usta wiele lat temu? Wyśmiał, skrytykował albo powiedział, że się nie nadajesz. Być może nie potrafisz uwolnić się od negatywnych przekonań dotyczących swojego głosu? Może brakuje Ci pewności siebie? Może ciało tłumi ruch? Może nie potrafisz prosić o to, czego potrzebujesz?
Może zbyt mocno odczuwasz lęk przed komunikacją z innymi, nie potrafisz poradzić sobie z tremą, stresują Cię publiczne wystąpienia i ciało broni się w ten sposób?
Kiedy nie możesz lub boisz się wyrażać swoich emocji – zaciskasz szczęki, zatrzymujesz je niewyrażone na poziomie gardła, serca, klatki piersiowej i brzucha. Pomyśl, jakich emocji nie wolno Ci było wyrażać w dzieciństwie, jakie z nich powstrzymujesz teraz, których słów, dźwięków nie wolno Ci było używać?
Przyjrzyj się sobie, swoim myślom, doświadczeniom związanym z głosem, wydarzeniom, które mogły zablokować Twój głos.
Daj sobie pozwolenie na odczuwanie, nazywanie i wyrażanie uczuć, a blokada emocjonalna, która zamyka buzię i gardło stopniowo odpuści. Praca na poziomie ciała – relaks, masaże, terapia manualna krtani i stawu żuchwowo-skroniowego pomogą nie tylko odczuć fizyczną ulgę. Zmiana będzie zachodzić również na poziomie umysłu, serca i ducha, jeśli sobie na to pozwolisz.
Wszelkie ćwiczenia logopedyczne, głosowe wykonuj z szacunkiem do ciała. Nie siłowo, ale delikatnie, stopniowo zwiększając zakres opadania żuchwy.
Pozwól sobie na odczuwanie, na płacz, krzyk, rozładowanie emocji. Wyrażaj uczucia, mów o nich, zauważaj je nazywając na głos to, co czujesz w tej chwili. Rozładuj negatywne emocje w sposób, który nie krzywdzi innych osób. Daj sobie również pozwolenie na wyrażanie radości, przyjemności. Ćwicz wyrażanie siebie także przez śpiew (jeśli nie jesteś wokalistą), malowanie, tkanie, robienie na drutach, majsterkowanie, pisanie, uprawianie ogródka, rozwijanie pasji, przerabianie mebli, uprawianie sportu itp. Przydatny może być trening tych umiejętności pod okiem psychologa, być może konieczna będzie również terapia.

Ćwiczenia, które mogą pomóc:

Sylwia Prusakiewicz-Kucharska
Głos i praca nad nim to moja pasja. Zajmuję się emisją i psychologią głosu, terapią zaburzeń głosu oraz prawidłową wymową i doskonaleniem dykcji. Odkrywanie własnego głosu i praca nad nim to fascynująca podróż, do której gorąco zapraszam. Nigdy nie jest za późno.

Twój indywidualny plan pracy i program rozwoju głosu

Zobacz